Choć każdy młody aktor marzy o roli Hamleta, tylko nieliczni już
na progu scenicznej kariery dostają szansę wcielenia się w postać
duńskiego królewicza. Przed takim tyleż trudnym, co ekscytującym
wyzwaniem stanął Michał Czernecki, niedawny absolwent krakowskiej
szkoły teatralnej. Jego Hamlet tchnie młodzieńczym żarem, jest szczery
i prawdziwy. Łukasz Barczyk, jeden z najciekawszych reżyserów
młodego pokolenia, debiutantem nie jest. Publiczność i krytyka wysoko
oceniły jego filmy: "Patrzę na ciebie Marysiu" i "Przemiany", oraz takie
spektakle Teatru Telewizji, jak "Fantom", "51 minut" czy
"Beztlenowce". Ale i dla niego inscenizacja Szekspirowskiego arydzieła
była niezmiernie wymagającą próbą. Filmowe doświadczenie okazało się
zresztą bardzo pomocne: spektakl nie tylko pulsuje emocjami, jest także
żywy w obrazie.
Przygotowania do realizacji najsłyniejszego, najbogatszego w
treści i prowokującego do najrozliczniejszych interpretacji dramatu
Williama Szekspira trwały kilka miesięcy. Barczykowi udało się
skompletować obsadę, o jakiej marzył. Debiutantom w rolach młodego
Hamleta i jeszcze młodszej Ofelii (Kamilla Baar) towarzyszą uznane
aktorskie znakomitości, między innymi Janusz Gajos, Grażyna
Szapołowska oraz Zbigniew Zapasiewicz. Reżyser oparł się na
przekładzie Józefa Paszkowskiego z początku lat sześćdziesiątych
dziewiętnastego wieku, a do swych współpracowników wystosował
autorską, obszerną analizę "Hamleta" czytanego głównie poprzez Carla
Gustava Junga.
W spektaklu Łukasza Barczyka godnym partnerem autora tekstu,
translatora, reżysera i aktorów jest scenografia. Klasyczną tragedię
Szekspira zrealizowano w oryginalnych wnętrzach kopalni soli
"Wieliczka" oraz w Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce. Surowe,
mroczne sale, ciemne korytarze i podziemne, czarne jezioro znakomicie
imitują klaustrofobiczny świat Elsynoru, ponurego zamczyska pełnego
tajemnic, występku, zbrodni i szaleństwa. Nastroju dopełnia przejmująca,
sugestywna muzyka Jacka Ostaszewskiego. [PAT]